sobota, 14 kwietnia 2012

Zapowiadałem i zapowiadałem aż wreszcie udało się! Dziś postawiliśmy stronę www.radiobrazylia.pl

Startujemy w szczególnym dniu bo centenario obchodzi Santos. 

Pisanie i podcasting przenoszą się tam. Zamiast pisania na różnych platformach i gazetach (poza dwoma wyjątkami) skupiam się na tym projekcie.

Co tam znajdziecie?

Po pierwsze, nowy podcast nt Argentyny i sytuacji wokół Falklandów. Po drugie, parę wpisów, których nie było na blogu.

Po trzecie, na dniach, pojawią się opisy meczów serwowane w zupełnie nowej wersji. To za sprawą partnerów, których pozyskałem w Brazylii.

Po czwarte, Radio Brazylia będzie radiem, czyli pojawią się audycje. Poniedziałek, środa i piątek będą dniami ich prezentacji. Dajemy sobie jeszcze tydzień, może dwa na ich start.

Po piątek, tuż przed Euro pojawi się nowa użyteczność, o której dowiecie się... przed Euro.

Będzie też po szóste, ale jak już zaczniecie tam zaglądać codziennie to już sami ją to po szóste zobaczycie.

Zapraszam do Radia Brazylia, czat, maile i cała reszta wskazane i mile widziane. Pomyłki i niedociągnięcia proszę zgłaszać!

 Blog, na razie, będzie służyć głównie celom archiwalnym. Dyskusje, komentarze, spostrzeżenia proszę inicjować i wrzucać na stronie Radia Brazylia.

22:01, brasileirao
Link Komentarze (11) »
czwartek, 12 kwietnia 2012

Najpierw obejrzałem mecz Borussi Dortmund z Bayernem. Praktycznie jedyna szansa na dobry i widowiskowy futbol z udziałem polskich piłkarzy grających w polu. Apetyt zaostrzył gol strzelony piętą przez Lewandowskiego. 20 trafienie Polaka w Bundeslidze!

Potem derby Madrytu. Naprawdę danie wieczoru. Trzy gole CR7, w tym kolejny z niesamowicie wykonanego rzutu wolnego... Portugalczyk w tym sezonie wbił już 40 goli w lidze hiszpańskiej, 8. w Lidze Mistrzów i 3. w Pucharze Króla. Ten facet jest po prostu kapitalny, a to co robi z obrońcami rywali słusznie nazwał jeden z angielskich komentatorów terroryzmem.

Real znów wygrał derby, i wygląda na to, że jest mu zupełnie obojętne czy gra na Bernabeu i czy Calderon. Tak czy siak, w lata już idzie posucha Atletico w kwestii zwycięstw.

Prawda jest jednak taka, że Atletico miało pecha. Gola na 0-1 dostali w momencie, kiedy zdawali się mieć przewagę optyczną. Gola na 1-2 dostali po kiepskiej interwencji bramkarza Courtoisa, którego strzał CR7 wprawił w dziwaczny taniec a la choroba św. Wita. Gol na 1-3 to efekt dziwnego faulu Godina na Higuainie, za to 1-4 było już efektem okładania leżącego.

Niesamowite jako Real potrafi wykorzystać moment zachwiania rywala. Chwila nieuwagi, jeden błąd i już po tobie. Prawdę powiedziawszy w kategorii "ekip rzucających się do gardła i najszybciej zagryzających przeciwnika" Real nie ma sobie równych na całym świecie.

Na fejsbuku przeczytałem (na profilu kolegi) kawałek dyskusji dyskredytującej CR7. Ktoś dowodził, że jego rzuty wolne to żaden cymes, że strzela tak często, że wpadać musi.

CR7 odkąd trafił do Realu strzelił 17 goli z rzutów wolnych. Rzeczywiście, strzela najczęściej spośród wszystkich graczy reprezentujących kluby La Liga. Ba, strzela częściej niż Messi z Xavim razem wzięci! Ale i tak jest skuteczniejszy! Bo strzela rzadziej niż najlepsza trójka wykonawców wolnych w FCB a wbił już od nich więcej bramek!

Obejrzałem sobie koncert Portugalczyka parę godzin po wysłuchaniu wywiadu z Neymarem, którego brazylijscy dziennikarze słusznie nazywali najlepszym dziś piłkarzem grającym w Ameryce Pd, jednocześnie mocno dając mu do zrozumienia, że dziś futbol zawłaszczyli giganci z Realu i Barcy i dopóki nie stanie obok nich nie ma szans aby ktokolwiek rozsądny mówił o nim "crack". Bo prawdziwe gwiazdy to Messi i Ronaldo oraz hiszpańscy mistrzowie Europy z 2008, świata z 2010, zdobywcy sześciu trofeów z 2009 i wszech-rekordziści Hiszpanii z Pep Teamu. Sam Neymar zdawał się mieć pełną świadomość, że w Brazylii, w Libertadores jest nr 1 ale CR7 i Messi to jeszcze nie jego półka.

Oglądając co portugalski napadzior robił dziś z Godinem, Pereą czy Tiago, a przede wszystkim z bramkarzem Courtoisem, nie można było nie podzielać wątpliwości Paulo Viniciusa Coelho i innych, brazylijskich znawców piłki nożnej.

Ronaldo był za szybki, nie dawał się przepchnąć, dryblował tak dynamicznie, że parę razy obrońcy nie wiedzieli co dzieje się z piłką. A potem strzelał lub precyzyjnie podawał (gol na 4-1 po jego asyście)...

Oglądając sobie co tydzień ten nieprawdopodobny pojedynek Messiego z Ronaldo przypominam sobie początki swojego kibicowania i korespondencyjną rywalizację Platiniego z Maradoną. Pewnie, że trochę sztucznie podsycaną, bo Diego trafił do Włoch, gdy Francuz miał już 29 lat i właśnie poprowadził "les blues" do mistrzostwa Europy. A ich wzajemna rywalizacja to ledwie trzy sezony i praktycznie nie wyszła poza Italię...

Faktem jest jednak, że był to pojedynek gigantów i szczerze zazdrościłem Włochom, że mają u siebie takich fenomenów futbolu. Przez następnych 25 lat podobnego wydarzenie w świecie futbolu nie było, bo i nie zdarzyło się aby dwa najlepsze kluby jednej ligi były najlepsze na świecie, a ich najlepsi gracze byli równocześnie superstrzelcami, którzy pójdą w zawody skuteczności z Puskasem, di Stefano czy Gerdem Mullerem, jednocześnie zachowując formę spektaklu zarezerowowaną do tej pory tylko dla nieokiełznanych geniuszy...

Kaka w odstawkę?

Pisząc o derbach Madrytu nie mogę nie wspomnieć o kolejnej zmianie Ozil za Kakę, i kolejnym przekonaniu się, że czas Brazylijczyka mija. Niestety, kontuzje zrobiły swoje i były as Milanu albo zmieni klub i jeszcze w innym otoczeniu będzie próbował wrócić na szczyt, albo - tak jak w przypadku R10 - jesteśmy świadkami zmierzchu kolejnego z brazylijskich herosów.

Grający po drugiej stronie Diego zdaje się dziś graczem znacznie więcej dającym drużynie niż Kaka. Pewnie, że otwierające podania mistrza świata z 2002 są niesamowite i wciąż potrafi zahipnotyzować nimi obronę rywala, lecz przegrywanie pojedynków dryblerskich, brak zdecydowania w sytuacjach strzeleckich wskazują, że to już nie ten gracz co przed laty.

Diego tymczasem walczy, gryzie, biega. Widać, że nie ma zamiaru wracać do Wolfsburga i widać, że u preferującego agresywną grę Simeonego czuję się wybornie.

Ten jego krótki drybling, łatwość w zmienianiu kierunku prowadzenia piłki, niesygnalizowane podania i nieprawdopodobna umiejętność utrzymywania się przy piłce w największym tłoku znów łatwo przywodzą na myśl aby podszepnąć Mano Menezesowi podpowiedź: weź go do kadry! Carlosa Eduardo i Andersona straciłeś przez kontuzje. Kakę chyba też. Pod ich nieobecność, na tej pozycji, lepszych nie masz! Cleiton Xavier, Jadson, Ganso, Fernandinho, Hernanes - z każdym z nich Diego walczyć może o posadę z powodzeniem!

Kto wie, może Mano niedługo przeprosi się i z tym piłkarzem, bowiem już nawet nowy prezydent federacji CBF potwierdził (swoją drogą nie wiem co mu do tego?), że do igrzysk w Londynie Kaka powołania nie dostanie, a po igrzyskach wróci sprawa kontynuacji lub dymisji obecnego selekcjonera.

Messi i CR7 podobnych problemów nie mają. Reprezentacje Argentyny i Portugalii praktycznie wiszą na tych zawodnikach. I chociaż kibice zarzucają im, że w drużynach narodowych nie są tak skuteczni jak w klubach to żaden z selekcjonerów nie wyobraża sobie innej bazy drużyny jak as Barcy i as Realu.

I słusznie, bo chociaż podczas mundialu 2010 na własne uszy słyszałem jak red. Iwański dowodził, że Ronaldo nie odnosi sukcesów bo ma za słabych partnerów (wiadomo jakie cieniasy grają na codzień w Porto, Benfice i Sportingu) a red. Kurowski nie mógł pojąć jak Messi, Higuain, Aguero, Tevez i Di Maria nie są w stanie razem zmiażdżyć rywali (do tej pory nawet Guardiola nie zdecydował się na grę samymi napastnikami i skrzydłowymi) to jednak byłoby grzechem budowanie drużyn bez oparcia ich o graczy fenomenalnych.

Dzisiejszy wpis trochę jest pompatyczny ale na koniec mojej bloxowej działalności chyba taki być musiał. Trzy lata temu, kiedy tu zaczynałem blogować pisałem o swoich pierwszych idolach i pierwszych meczach. 30 lat po pierwszym spotkaniu z Maradoną, Platinim, Zico i Falcao wciąż są na tym świecie futboliści, którzy potrafią zadziwić i wciąż, dorosłego już faceta, wprawić w stan euforii uniemożliwiający pójscie spać mimo, że druga w nocy zaraz minie...

 

 

PS. Już za kilkadziesiąt godzin zapraszam Was na www.radiobrazylia.pl

Zaczynamy nową zabawę!

 

 

sobota, 31 marca 2012

Muamba, Abidal, teraz Stiljan Petrow. 32-latek z Aston Villi ma białaczkę. Świetny defensywny pomocnik zapowiada walkę. Abidal i Muamba są dla niego inspiracją.

Do Bułgara mam ogromny sentyment. Jest moim ulubionym bułgarskim piłkarzem od lat. Skomentowałem chyba ze 100 meczów z jego udziałem. Przez trzy lata nagrywałem co tydzień Aston Villa tv i sposób gry Stiljana poznałem jak zły szeląg.

Świetny strzał z dystansu, świetne długie podania, no, faulował trochę za dużo, ale też gołym okiem widać było, że to najinteligentniej grający piłkarz "The Villans". Był mózgiem drużyny O"Neala z lat 2006-2010.

Po angielsku też mówi lepiej niż Agbonlahor, Milner czy Young...

Kibicuję Stilijanowi jeszcze raz, teraz w najważniejszej rywalizacji jego życia.

http://www.dailymail.co.uk/sport/football/article-2123075/Celtic-family-praying-Stiliyan-Petrov.html

http://www.guardian.co.uk/football/2012/mar/30/aston-villa-stilian-petrov-leukaemia

http://www1.skysports.com/football/news/11677/7639630/Petrov-to-attend-Villa-clash

piątek, 30 marca 2012

Najbardziej brakuje Wam Kaki - oto wyniki kolejnej sondy przeprowadzonej na blogu. Ostatniej. Zgodnie z zapowiedzią, już nie jako blog, lecz znacznie obszerniejszy zestaw treści ruszy lada dzień pod nazwą Radio Brazylia.

 

To, że wygra Kaka było do przewidzenia. 28,57% głosów jest wynikiem dobitnie obrazującym, że kibice widzą czego trener nie dostrzega. Chociaż, sam trener przyznaje, że jest w kontakcie z zawodnikiem ale ten do końca sezonu i na czas pre sezonu 2012/13 chce odpocząć od reprezentacji aby potem zagrać dla niej na maxa. Dlaczego tak? Kaka już dwa razy pojechał na wielką imprezę z niezaleczoną kontuzją i dwa razy zawiódł. Mundial w Brazylii będzie pewnie dla niego ostatnią szansą na spektakularny występ i widać, że przygotowuje się niezwykle poważnie.

Drugie miejsce też było do przewidzenia: Robinho, 21,43% głosów. Piłkarz Milanu wprawdzie nie drybluje już jak dawniej ale wyraźnie dojrzał i wygląda na to, że na grze na mundialu zależy mu barrrrdzo!

Trzecie miejsce dla Michela Bastosa cieszy mnie przeogromnie bo od mundialu w RPA piszę sporo o niesprawiedliwym traktowaniu asa Lyonu. Doprawdy trudno pojąć dlaczego Mano uwziął się na zawodnika, którego gra po prostu zachwyca! 16,67% głosów.

Potem już było mniej więcej po równo, czyli od 4 (Nene z PSG) do 2 głosów (Lucas Leiva, Felipe Melo, Rafinha z Barcelony). Aaa, zapomniałbym, 3 głosy na Diego z Atletico Madryt.

Cleiton Xavier raczej Was nie wzruszył, 1 głos.

Bez uznania w Waszych oczach wyczyny Taisona i Renato Augusto i - co bardzo mnie zdziwiło - Andersona. Na tą trójkę nie zagłosował nikt.

Cóż, Anderson chyba zarobił już wystarczająco dużo aby dać sobie spokój z ManU... i spróbować wrócić do zdrowia w innym miejscu na tym padole łez.

Wyniki:

12 - Kaka

9 - Robinho

7 - Bastos

4 - Nene

3 - Diego

2- Felipe Melo, Lucas Leiva, Rafinha

1 - Cleiton Xavier

0 - Anderson, Renato Augusto, Taison

 

wtorek, 27 marca 2012

Zaczynając pracę komentatora ligi brazylijskiej załapałem się jeszcze na jego ostatnie sezony. Edmundo "Zwierzak" zakończy karierę na dobre benefisowym meczem z ekwadorską Barceloną Guayaquil. Edmundo był piłkarzem, którego lubić i podziwiać mogli tylko kibice klubów w których grywał. Jego wybryki, wpadki, awantury i skandale były kompletnie nie do przyjęcia w poważnym klubie piłkarskim nastawionym na wygrywanie tytułów.

 

Było to na początku 1991 roku, Antonio Lopes miał kłopoty z napastnikami więc przesunął do pierwszego składu chłopaka z rezerw. Edmundo, wówczas jeszcze nie "Zwierzak" zagrał i strzelił pięknego gola a Vasco wygrali mecz. Lopes uznał, że odkrył dla brazylijskiej piłki nową perełkę i dosłownie z miesiąca na miesiąc z postaci zupełnie nieznanej, Edmundo stał się jednym z popularniejszych napastników w Rio de Janeiro. Już w 1992 dostał pierwsze powołanie do reprezentacji kraju, a w 1993 był bohaterem największego transferu roku do Palmeirasu. W lokalnych mediach pisano o nim jako o jednym z największych talentów brazylijskiej piłki, chłopaku, którego talent zaprowadzi na szczyt.

Nikt jednak nie przewidywał, że bójka na boisku z Paulo Sergio będzie początkiem końca tego zawodnika. Ostatnio ze dwa,trzy razy słyszałem, że gwiazdy blaugrany są nudne bo mają nudne życie, żadnych skandali, czerwonych kartek, bójek, narkotyków... "zwykłe" profesjonalne prowadzenie się jest do luftu! Domyślam się, że mówią to dziennikarze, którzy przychodzą do pracy "na gazie", walą po pysku swoich szefów i demolują lokale, w których kelner kazał na siebie czekać.

Otóż, Edmundo nim zdołał podbić świat, zaczął się z nim solidnie bić. Już w 1994 doświadczył kosekwencji rock'n'rollowego życia. Carlos Alberto Parreira nie zabrał go na mundial do USA, a Brazylia bez niego wygrała tytuł!

Nowy szkoleniowiec, Mario Zagallo nie miał jednak wątpliwości co do talentu piłkarza i mimo kolejnych czerwonych kartek w lidze wziął go na Copa America 1995 i 1997. Brazylia te turnieje również wygrała, chociaż za faul bez piłki Edmundo w finale powinien był wylecieć z boiska...

W grudniu 1995, na zakończenie świetnego sezonu Edmundo sprokurował wypadek samochodowy, w którym zginęły trzy osoby. Rok 1996, jak nie trudno się domyślić, okazał się dlań klapą. Lecz w 1997 wrócił w życiowej formie. Strzelił 29 goli w Brasileirao (wtedy mata-mata) i wyjechał do Fiorentiny (wtedy z genialnie dysponowanymi Rui Costą i Batistutą). Kariery we Włoszech nie zrobił (m.in. za sprawą pobicia kolegi w szatni był traktowany z dużą rezerwą przez spokojne i do dziś stawiane za wzór profesjonalizmu gwiazdy klubu), chociaż na mundial do Francji pojechał.

Był to mundial dziwnych powołań bo w formie był Romario, lecz zamiast niego pojechał właśnie "Zwierzak". Widać Zagallo uważał, że limit rozrywkowych graczy trzeba solidnie ograniczać.

Edmundo wziął, lecz posadził na ławce! "Zwierzak" ciężką to znosił, publicznie wyznał, że nie czuje się szczęśliwy i zamiast wsparcia dolewał jeszcze oliwy do reprezentacyjnego ognia.

Kolejny selekcjoner, znany z pracy nad dyscypliną taktyczną zespołów, Vanderlei Luxemburgo zrezygnował z niego od razu.

W 1999 zrezygnowała z niego Fiorentina . Choć po prawdzie zrezygnować musiała, bo po czterech latach śledztwa, piłkarzowi postawiono zarzut nieumyślnego zabójstwa.

Edmundo musiał wrócić do kraju i z wyrokiem w zawieszeniu i częściowym ograniczeniem praw mógł dalej kontynuować karierę, która nigdy już nie była tak spektakularna jak w sławnym 1997 roku.

Ostatnie powołanie do reprezentacji dostał w wieku 29 lat za Emersona Leao.

Zawodowo w piłkę grał jeszcze przez osiem lat, ale tylko epizod w Urawa Red Diamonds w Japonii wart był uwagi (33 gole w 35 meczach).

Konflikty z trenerami (dwa razy musiał zmieniać klub kiedy pojawiał się w nim Vanderlei Luxemburgo), kolegami z drużyny, bójki, pyskówki, problemy w życiu rodzinnym (Edmundo ma czwórkę dzieci z trzema partnerkami, był dwukrotnie żonaty, a jego najstarszy syn, którym raczej nie miał okazji się zajmować, toczył niedawno w mediach wojnę z matką, która oskarżyła go o narkomanię, sam zaś twierdził, że to zemsta za to, że... jest homoseksualistą!), spowodowały, że jeden z najzdolniejszych napastników świata lat 90. kariery wielkiej nie zrobił.

Słusznie jednak dowodzi jego "odkrywca" Antonio Lopes, talent do pięknych goli miał jak mało kto!

I do kłopotów. W 2011 znów trafił do więzienia...

Tak, "kolorowe" jest życie "Zwierzaka" acz pewnie wolałby być Messim.

 

 

 

 

Mój ulubiony filmik poniżej. Z wielkiej tradycji meczów argentyńsko-brazylijskich:

14:09, brasileirao , Brazylia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 22 marca 2012

Komentatorzy nadużywają powiedzonka "błysk geniuszu". Nie lubię tego chociaż wielokrotnie podniecałem się zagraniami tych dwóch piłkarzy. Tak, oni są genialni. Ronaldinho skończył 32 lata w dniu kiedy Leo Messi strzelił 234 gola dla blaugrany.

Barca kiedyś wymyśliła sobie, że mimo odejścia Ronaldo, Sonny Anderson pospołu z Rivaldo wypełnia lukę. Po Rivaldo nastał Ronaldinho i znów było bajkowo a joga bonita mieszkała na Camp Nou.

W 2008 Barcy znudziły się nocne eskapady R10, pagodeiro dostał wilczy bilet i sprzedano go Milanowi. Już wtedy było wiadomo, że jego następcą będzie 21-letni wówczas Leo Messi.

Pamiętacie pierwszego gola Leo dla "dorosłej" Barcy? Podawał jeszcze wtedy WIELKI Ronaldinho. Akcja na medal!

Wczoraj 32 lata skończył Ronaldinho Gaucho. Równieśnik Xaviego ostatnio reanimowany do reprezentacji Brazylii obchodził urodziny hucznie, chociaż w tym wypadku huczało raczej od wieści na temat jego braku profesjonalizmu oraz sakramentalnego pytania: co dalej?

Ronaldinho w poniedziałek "poczuł się źle" i został zwolniony z zajęć. W wtorek również nie trenował. Ale nie przeszkodziło mu to dać urodzinowego show w jednym ze znakomitych klubów w Barra de Tijuca, gdzie gościł kolejny podupadły, a w zasadzie już skompromitowany gracz, Adriano.

Media, ma się rozumieć, podpytywały kolegów z drużyny czy przywileje R10 nie wpływają demobilizująco na ekipę. Odpowiedzi takie jak Luisa Antonio - mówiącego, że takimi pytaniami dziennikarze chcą mu skomplikować życie w drużynie - nie były rzadkie.

Ronaldinho robi sobie w klubie co chce, a jego osobistym adwokatem jest prezydent klubu Patricia Amorim. Patricia niedawno skompromitowała się jako szef klubu sportowego, chcąc bowiem zapewnić sobie frekwencję w klubowym sklepie z pamiątkami wolała wyrzucić z pracy trenera Luxemburgo niż niespełniającą oczekiwań gwiazdę klubu.

Przypomnę, że Flamengo i Traffic pospołu zrzucały się na pensję gracza. Kiedy zaległości sięgnęły trzech pensji piłkarz - i słusznie - zagroził odejściem z drużyny. Po czwartej spadła wyraźnie jego motywacja do pracy. Sęk w tym, że trener chciał "zrobić" wynik i mimo zrozumienia dla zaistniałej sytuacji, słusznie przewidywał, że R10 jednak parę zaskórniaków do pierwszego jeszcze w portfelu nosi i trenować na 100% może. As czuł jednak dyskomfort, dając do zrozumienia, że odpowiednia jakość jego usług wiąże się z zapłatą a Luxa na stare lata chyba podstawowej zasady klubowego sukcesu w Brazylii już nie pamięta (ileż to drużyn "zacięło" się wskutek podobnych kłopotów?).

Patricia pogoniła precz trenera, wzięła dobrego wujka Joela Santanę (brazylijscy dziennikarze mówią o nim "Papai"...) i miało ruszyć z kopyta.

Istotnie, w Cariocao jest przyzwoicie (Taca Rio skończyli na półfinale), Taca Guanabara trwa. W Libertadores jedna wygrana i dwa remisy... pytanie czy TAKIE Flamengo kibicom odpowiada? I czy TAKIEJ gry spodziewali się po (do niedawna) najlepiej opłacanym graczy w historii Ameryki Pd?

Otóż, z tego co się orientuję, najlepiej opłacanymi graczami Hiszpanii są Messi i Ronaldo.

W Italii Ibrahimović, w Niemczech Gomez i Robben, We Francji Pastore, w Portugalii Hulk etc.

Płaci się dużo bo dużo się wymaga. Zawodnicy są czołowymi strzelcami (no, może poza Pastore) drużyn walczących o wszelkie możliwe trofea i - poza Zlatanem - są graczami prespektywicznymi, czytaj można ich jeszcze gdzieś drogo odsprzedać.

W przypadku 32-letniego Ronaldinho ani nie dojdzie już do wielkiego transferu, ani już chyba nikt poza kibicami Fla nie wierzy w jego powrót do wielkiej formy.

Ronaldinho od 2008 roku jedynie markuje grę. Jeszcze Leonardo miał pomysł aby ustawić go w ataku, dzięki czemu piłkarz nastrzelał goli a z racji nieco mniejszej przestrzeni do obiegania mniej rzucała się w oczy jego fizyczna słabość.

W Flamengo, gdzie z racji rozrzutu formacji biegać trzeba długimi rajdami Ronaldinho musi mieć asystentów za plecami, bo bez dawnej dynamiki i szybkości nawet już dryblingiem niewiele jest w stanie wskórać.

Zagalo mówi

Kiedyś tu pisałem, ale ostatnio temat wrócił, więc powtórzę: Mario Zagalo, facet, który wygrał dwa mundiale jako zawodnik, jeden jako trener i jeden jako dyrektor techniczny brazylijskich reprezentacji, nie ma najmniejszej wątpliwości, że R10 jest graczem wypalonym.

I on i Carlos Alberto Parreira dowodzą, że nie tylko psychicznie - bo R10 nie jest już w stanie odnaleźć dawnej motywacji do pracy - ale również fizycznie jest w dołku.

Zagalo twierdzi, że piłkarz biega wolniej, ma słabszą wydolność, większą podatność na kontuzje i wolniejszą reakcję na zdarzenia boiskowe (podejmowanie decyzji etc.). Oczywiście, na poziomie ligowym to wystarcza, ale na reprezentację i przewodzenie klubowi w walce o Libertadores to za mało.

"Lobo" mówi, że o dwa lata młodszy Kaka mimo kłopotów zdrowotnych góruje na konkurentem ciągłą pracą na najwyższych obrotach, zatem psychicznie jest w fazie ciągłej motywacji na najwyższym poziomie. I to jest kompensacja, którą wiele zyskuje.

Jeszcze młodszy, bo 28-letni Robinho, mimo, że piłkarsko najsłabszy jest zdrów, w świetnej formie fizycznej, zmienił podejście do pracy i jest w odwrotnej sytuacji niż zmęczony sławą i sukcesami Ronaldinho.

Oczywiście, że w każdym meczu as Barcy i Gremio jest w stanie zaczarować publiczność kilkoma zagraniami. Strzela cudownie ze stojącej piłki, potrafi zagrać podanie precyzyjne, że hoho! Ale Ronaldinho nie jest już motorem napędowym drużyny. A wspomnienie jego genialnych akcji wciąż jest żywe wśród kibiców.

Wszyscy pamiętamy geniusza, człowieka, którego akcje zapierały dech w piersiach. Kaka w najlepszych czasach był superwydajny, superproduktywny, Ronaldinho był genialny, nieobliczalny i nieprzewidywalny. I dlatego tak uwiera agonia jego zawodniczej kariery...

Programy - są. Sprzęt - jest. Strona - implementowana (mocne słowo!). Ekspres do kawy - nowy, jest! Radio Brazylia coraz bliżej startu.

Usterki już chyba wszystkie usunięte. Jeszcze tylko wymiana "zwykłego" smartfona na "wiodącego na rynku" (wbrew pozorom będzie to istotna podmiana, o czym niedługo się przekonacie) i zaczynamy zabawę na całego!

Testy trwają, ku końcowi zmierzają

14:06, brasileirao
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 marca 2012

Uwielbiam San Lorenzo. W meczach z udziałem naprawdę często dzieją się przypadki niespotykane w meczach innych drużyn. Ten gol to dla mnie trafienie I kwartału 2012. Obrona i bramkarz byli naprawdę, ale to N A P R A W D Ę zaskoczeni;)

piątek, 16 marca 2012

Ricardo Teixeira po 23 latach rządzenia ustąpił z posady. W tle korupcyjne oskarżenia, chociaż formalnie prezes ustąpił ze względu na zły stan zdrowia. W brazylijskim futbolu to poważna zmiana. Rodzina Teixeira/Havelange rządząca od połowy wieku brazylijskim futbolem wciąż ma jednak jeszcze jedną osobę we władzach komitetów organizacyjnych mundialu i igrzysk - Joanę Havelange, wnuczkę Joao i córkę Ricardo.

Nowym szefem federacji jest 79-letni Marin, do tej pory jeden z wice-prezesów federacji. Też zresztą z ciekawymi przygodami...

Więcej o nowym rozdaniu w CBF i o tym jak Teixeirę z posady wyrugowano w podaście. A jeszcze więcej o tej sprawie w przyszłym tygodniu, na otwarcie strony Radia Brazylia.

 

Tagi: Brazylia
17:18, brasileirao , Brazylia
Link Dodaj komentarz »

SSC Napoli Waszym zdaniem jest najbardziej widowiskowo grającym latynoamerykańskim klubem Europy. Za klubem Lavezziego i Cavaniego długo, długo nic! Potem nadchodzą portugalskie teamy: Benfica i Porto. Dalej Metalist, Szahtar. Trzy głosy na Romę, dwa - o dziwo - na Atletico Madryt. Ani jednego głosu nie dostał Inter Medional, znamienne...

Głosów oddalicie 65, 40% na Napoli, 15,35% na drugą Benficę...Tak zdecydowanego zwycięstwa chyba w historii sond nie było.

4. i 5. miejsce dla klubów z Ukrainy! No cóż, ostatnia dekada to konsekwentne stawianie na młodych, około 20-letnich Brazylijczyków, nieco rzadziej Argentyńczyków. Dziś tych najzdolniejszych często łatwiej spotkać ich za naszą wschodnią granicą niż w Italii czy Hiszpanii!

Świat naprawdę się zmienia.

Nisko oceniliście Malagę, Sporting Lizbonę czy Palermo - po 1. głosie. Tyle samo na Bragę, ale ten klub, niestety, nie ma u nas wielkiego publicity więc nie liczyłem na sukces. Chociaż dwa głosy na Catanię to jednak niespodzianka bo ich styl trudno nazwać widowiskowym.

 

Nowa sonda dotyczy Brazylii i sławnej już listy 52. Pytanie: Kogo najbardziej Ci na niej brakuje?

Wśród nazwisk znajdziecie dwóch zmagających się z urazami graczy - Lucasa Leivę i Andersona ale nie znajdziecie Carlosa Eduardo. Dlaczego tak nierówno potraktowałem tercet wychowanków Gremio Porto Alegre?

Lucas przez zerwaniem więzadeł był w wysokiej formie i za dwa miesiące wróci do do gry. Więc pomijanie go jednak trochę przedmiotowe traktowanie gracza.

Anderson... to raczej działalność trenera chyba powinna zachęcić go do jakiejś zmiany. Może klubu? Może pora wrócić do domu aby odzyskać dawną radość z gry? 24-latek z MU znalazł się na zakręcie w związku z trwającymi już 2,5 rok nieskutecznymi powrotami do gry.

Carlos Eduardo jest natomiast przypadkiem klinicznym. Jego przerwa w grze trwa już 16 miesięcy. I nikt nie wie w jakiej jest formie (słuchajcie najnowszego podcasty, tam opowiem więcej). W tym wypadku gracz nie ma szans znaleźć się na jakiejkolwiek liście, ba Rubin nie zgłosił go do Ligi Europy, a to już wiele wyjaśnia.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 76